Coś się szykuje

Harujemy na Hawajach, żeby nasze radio rosło w siłę, a słuchaczom żyło się jak u Pana Boga za piecem 60 W. Między innymi planujemy nowe audycje od sierpnia, może września. Będą to m. in. "Wolna Amerykanka - czyli nielegalny pamiętnik werbalny Weroniki K." autorstwa nowojorczanki (nowojorkówki?) Weroniki Kwiatkowskiej, oraz "Muzyka ucha trzeciego" Henryka Palczewskiego (pilanina? piłowca?). Trzymajcie więc nogę na pulsie i miejcie uszy w pogotowiu.

Aloha oe!

W związku z dramatycznym (mam nadzieję, że spowodowanym wakacjami) spadkiem słuchalności naszego radia, obrażam się na cały świat i wyjeżdżam na Hawaje. Skoro Wy możecie mieć wakacje, to ja chyba też? "Studnia" zawieszona do końca sierpnia. Audycja, bo radio gra cały czas.

Będzie dobrze

Cytuję za www.bdcast.org: "W połowie przyszłego roku rozpocznie się boom na radio internetowe w samochodzie – pisze “The Australian”. Wszystko za sprawą coraz mniejszych i wydajniejszych komponentów, dzięki którym łatwiej budować urządzenia z dostępem do Internetu poza domem.
Simon Canning (...) cytuje m.in. szefa firmy Strike, zajmującej się produkcją urządzeń blueetooth. Jego zdaniem, w drugim kwartale 2011 roku radio internetowe na dobre zagości w samochodach. Stanie się tak (...) za sprawą aplikacji mobilnych dla kierowców. Chodzi tu o coraz większą popularność programów nawigacyjnych korzystających z dostępu do Internetu oraz o radio internetowe. Ono dopiero ujawni swoją przewagę nad radiem tradycyjnym – a jest nią w głównej mierze brak ograniczeń w zasięgu stacji. W przypadku tradycyjnej radiofonii, stacja jest słyszalna tak długo jak jesteśmy w jej zasięgu. W przypadku radia internetowego tak długo, jak mamy dostęp do Internetu – nawet na innym kontynencie.
Wprawdzie już dostępne są na rynku samochodowe odbiorniki radia internetowego, ale zdaniem ekspertów przełom nastąpi dopiero wtedy, kiedy odbiorniki będą standardowo wyposażone w modemy 3G".

Kto zamawiał ruskie?

Wobec narzekań Stiopy, że już nie może słuchać "Poczwórnych ruskich", bo w kółko te same piosenki lecą, dokonano istotnej SUPLEMENTACJI tego bloku muzycznego. W najbliższym czasie planuje się podobną SUPLEMENTACJĘ "Muzyki z kraju Krecika". Kto nie słucha, ten kapuje.

Red. Stiopa na tropach kpt. Mirskiego

Senzacja! Stiopa wytropił cztery odcinki Kapitana Żbika osnute na kanwie naszego kryminału w odcinkach! Bliższe szczegóły w "Studni" 19 czerwca! Tymczasem w galerii możecie obejrzeć sobie podobiznę kochanicy kapitana, starszej kustosz Iwony Rogalińskiej, która wcale nie jest taka starsza.

Zanim nawali, znowu na fali

Z pomocą nieocenionego Laskoszczaka wznowiliśmy nadawanie na nowym, lepszym łączu. Teraz nie ma prawa wystąpić z naszej strony żadne przycinanie ani rwanie się dźwięku. Ewentualnie może się urwać raz a dobrze.

Jak nie urok, to sraczka, jak nie śmierć, to wesele

Ojczym Prowadzący jest już taki stary, że jego siostrzenica wychodzi za mąż. W związku z tym radosnym wydarzeniem dojdzie do niezwykle smutnego wydarzenia: znowu nie będzie "Studni" 12 czerwca, gdyż tradycja każe urządzać weseliska w sobotę. Ponieważ sytuacja taka zdarza się nie pierwszy raz, podjęto decyzję, że po wakacjach, od września, w razie Takich Czy Innych Zdarzeń Losowych będziemy nadawać audycję z puszki. Tzn. nie z więzienia, tylko tak się mówi w slangu zawodowców, po prostu z taśmy, czyli z dysku.

C.H.W.D.P.

Cudowną Hojność Wykazali Dalsi Poplecznicy:

REMO, DERW, ZOO, DAWID WACŁAWCZYK, GRUBY WIESIEK I MOLDEREK.

Dziękujemy za wzystkie wpłaty! Jednocześnie informujemy, że podczas kameralnej uroczystości w Domowym Studiu jednej z par słuchawek zostało nadane imię Dawida Wacławczyka, zaś jak tylko kurier przywiezie router, będzie to Router im. Derw z Kartą Radiową im. Molderka.

Czekamy na sygnał, czekamy na sygnał

Okazało się, że brygady Ju Pi Si też pracują w dwójkach łączących doświadczenie z młodością. Buddyjskiej zasadzie działania bez działania i filozoficznej zadumie monterów Tepsy przeciwstawiają oni bezmyślną aktywność i niezdrowy pośpiech. A było to tak: młodszy jupisowiec (yuppie?), taki koło 20 lat, zagadał mnie, tymczasem starszy, po czterdziestce, od razu wywiercił dziurę w ścianie Nie Tam Gdzie Trzeba. Konkretnie: wwiercił się do działu Zbiorów Specjalnych w naszej fonotece. Tu głos zabrał Prezes naszego radia, który wypowiedział jedno tylko zdanie z jednym zaledwie wulgaryzmem. Dzięki temu możliwe się stało szybkie osiągnięcie porozumienia w kwestii, jak właściwie zamontować ten szybciutki internet. Dalsze prace przebiegały bez większych zakłóceń, choć wciąż trochę za szybko i trochę za byle jak. Na zakończenie, kiedy okazało się, że prawie wszystko działa, Prezes naszego radia był tak zadowolony, że yuppie'sa poczęstował koką niczym kpt. Mirski, a starszego wiertarkowego przeprosił za użycie wulgarnego słowa, na co ten odpowiedział, że nic nie szkodzi i że właściwie mu się należało. Obecnie czekamy już tylko na dostarczenie zakupionego routera, bo dotychczasowy nie pasuje do nowej sytuacji, po czym wznawiamy nadawanie.

Te psy z Tepsy

Sorki, że przerażająca cisza w eterze ciut się przedłuża, ale próbujemy połączyć remont z wyzwoleniem się z pęt neozdrady. Od dawna miałem dość tych postpeerelowskich złodziei i nieudaczników z Teleniekumacji Polskiej, ale dwie wizyty "ekip naprawczych" ostatnio popchnęły mnie do stanowczych działań. Może krótko opiszę: w obu przypadkach były to mieszane dwójki męskie, takie połączenie niezastąpionej rutyny z energią młodości - jeden pracownik doświadczony (ok. 60 lat) i jeden młodziak (raz ok. 45, raz ok. 30 lat). W obu też przypadkach każdy członek lotnych brygad naprawczych TP miał wypisane na twarzy to samo: "Coś bym naprawił, ale nie wiem któren to monitor, a któren komputer, zresztą ostatnią rzeczą jaką żem naprawił, był ten aparat wrzutowy w 92, co do niego zapałkę łobuzy wepchli". W obu też przypadkach żaden z fachowców z Telewkurwiacji Polskiej niczego w domowym studiu nie dotknął. Pierwsza dwójka wykonała telefon do kogoś, kto prawdopodobnie też nic nie rozumiał, ale ponoć obiecał "wyczyścić kartę" w celu "odzyskania stabilności połączenia". Druga dwójka popatrzyła po ścianach po czym jeden powiedział: "To chodźmy sprawdzić łącza", co drugi przyjął z wyraźną ulgą. Jedyna różnica była taka, ze ci pierwsi powiedzieli do widzenia, natomiast drudzy zniknęli po angielsku. Dziś wizyta instalatorów z UPC. Trzymajcie kciuki za nich, bo nie ręczę za siebie :-).

Subskrybuje zawartość