

Okazało się, że brygady Ju Pi Si też pracują w dwójkach łączących doświadczenie z młodością. Buddyjskiej zasadzie działania bez działania i filozoficznej zadumie monterów Tepsy przeciwstawiają oni bezmyślną aktywność i niezdrowy pośpiech. A było to tak: młodszy jupisowiec (yuppie?), taki koło 20 lat, zagadał mnie, tymczasem starszy, po czterdziestce, od razu wywiercił dziurę w ścianie Nie Tam Gdzie Trzeba. Konkretnie: wwiercił się do działu Zbiorów Specjalnych w naszej fonotece. Tu głos zabrał Prezes naszego radia, który wypowiedział jedno tylko zdanie z jednym zaledwie wulgaryzmem. Dzięki temu możliwe się stało szybkie osiągnięcie porozumienia w kwestii, jak właściwie zamontować ten szybciutki internet. Dalsze prace przebiegały bez większych zakłóceń, choć wciąż trochę za szybko i trochę za byle jak. Na zakończenie, kiedy okazało się, że prawie wszystko działa, Prezes naszego radia był tak zadowolony, że yuppie'sa poczęstował koką niczym kpt. Mirski, a starszego wiertarkowego przeprosił za użycie wulgarnego słowa, na co ten odpowiedział, że nic nie szkodzi i że właściwie mu się należało. Obecnie czekamy już tylko na dostarczenie zakupionego routera, bo dotychczasowy nie pasuje do nowej sytuacji, po czym wznawiamy nadawanie.