

Listy 1998
I niby nic nadzwyczajnego się nie zapowiadało, jak zwykle w niedzielę wieczorkiem chłopaki kończą sport i o dwudziestej pierwszej czterdzieści pięć wpadam do "Studni". Jakoś tak dziwnie, ciszą się zaczęło, ale pewnie mają jakieś kłopoty techniczne czy coś, później jelenie, zapowiedzieli, co w programie, że coś tam i coś i pożegnanie "Studni" - no, to już trochę dziwne [...]. Jak po raz pierwszy w chwalebnej historii "Studni" powiedziałeś swój wiersz, to już byłem pewny... Później potwierdzenie: ostatnia "Studnia".
Jestem jednym z tych SS (starych słuchaczy), którzy żyją od "Studni" do "Studni" Pierwszy raz wpadłem niespełna pięć lat temu, usłyszałem, że jest taki program, że fajna muza itd. Przeszedłem przez wszystkie okresy "Studni": kiedy prowadziłeś ją razem z Piotrem Maślakiem, kiedy nie było żadnych pozdrowień i losowań nagród, kiedy kontaktowałeś się z Pawką przez słynny telekinezofon, kiedy pojawili się Slavo, a później Mirosław z kącikiem grafomana, no i kpt. Stratford był o.k. Ale "Studnia" jest głębsza, bo chociaż mówiłeś, że zostawiacie słuchaczom wybór, a raczej ocenę, co dobre, a co złe (chrześcijaństwo, buddyzm, ateizm, narkotyki, piłka nożna ...) to według mnie wypływa z niej dość jasne, czyste przesłanie. Teraz zdałem sobie sprawę, że przez te pięć lat "Studnia" wywierała na mnie duży wpływ, można szumnie powiedzieć, że kształtowała mój światopogląd, może to brzmi głupio, ale myślę, że "Studnia" pozwoliła mi stać się choć trochę lepszym człowiekiem. [...] Jasne, że bez "Studni" można żyć jakoś, ale to nie to samo [...]. Będę nasłuchiwał, aż którejś niedzieli jelenie znów będą łowić ludzi.
Toperz
Jestem troszeczkę podłamany myślą, że już koniec z dobrą zabawą i chwilą przemyśleń. Naprawdę jest mi bardzo ciężko cokolwiek napisać, bo cały czas napływają do głowy bluzgi i agresja, którą najchętniej wyładowałbym na takich pętakach, którzy mówią, że w radiu nie ma miejsca na uczucia. Bo naprawdę cały czas coraz bardziej uświadamiam sobie, że ten kraj, nie kraj, te pijawy na stołkach nie pozwalają takiemu człowiekowi jak ja normalnie żyć. Nic nie jest normalne. Normalność jest wtedy, gdy upiję się do nie kontrolowania siebie. [...] Ostatniej audycji nie słyszałem na żywo. Słyszałem ją z kasety, którą nagrał mój brat. I tak bywało zawsze, gdyż zawsze o tej porze bywałem niedysponowany. Za każdym razem, gdy przesłuchuję ostatnią audycję, moja nerwica wzrasta. [...] W każdym razie było chłopaki z Wami zajebiście. Mam nadzieję, że kiedyś usłyszę Was raz jeszcze, bo Was szanuję.
Mirek Dużewski
"Studnia" zaczęła istnieć w 24 godziny po moich 15-tych urodzinach. Jako naiwne dziecko byłem bardzo zdziwiony tematami poruszanymi w studiu, niesłyszaną dotąd "dziwną" muzyką, poglądami głoszonymi na antenie przez Ciebie, Twoich gości, autorów publikacji w zinach... Przyzwyczaiłem się do "inności" "Studni", polubiłem Cię, stałeś się nawet dla mnie pewnym wzorem zachowania, postępowania, przekonań. Do "Studni" udało mi się przekonać moich przyjaciół, często dyskutowaliśmy o tym, co usłyszeliśmy w ostatnim wydaniu audycji. Skończyłem podstawówkę, poszedłem do liceum, nadal będąc przywiązanym do coniedzielnych spotkań z Tobą na falach radiowych. Zachęciłem nowych ludzi do słuchania "Studni".
Nie da się ukryć, dojrzewałem. Przestałem bezkrytycznie przyjmować to, co usłyszałem na antenie. Zwłaszcza w pierwszych kilkunastu miesiącach istnienia programu odbierałem Cię jako człowieka nastawionego bardzo antyklerykalnie i antykatolicko. Niezbyt mi to odpowiadało. [...] Twoja postawa skłoniła mnie jednak do przemyśleń na temat wiary, religii, Kościoła, Boga. Jednak przez 5 lat dała się zauważyć ewolucja Twojej osoby, Jacku. Z radykała, momentami szczerego i bezpośredniego aż do bólu, aż do przesady, wręcz chamskiego - stałeś się innym, bardziej dojrzałym człowiekiem, osobą zjednującą sobie sympatię ludzi, którzy wcześniej mogli czuć się obrażeni Twoją postawą. Przez te 5 lat zmieniłeś się - na lepsze.
Nie opuściłem ani jednej audycji - jeśli nie mogłem jej słuchać na bieżąco, odsłuchiwałem ją z taśmy. Nagrywałem też "Studnię" dla innych. "Studnia" była jedyną audycją, której słuchałem regularnie.
[...] W wieku 16 lat zrezygnowałem z mięsa, choć trudno mi się wyrzec ryb i jajek. Angażowałem się w działalność antyfaszystowską, ekologiczną. Warto było.
Dzięki "Studni" stałem się właścicielem dwóch winyli z Korka, dwóch kaset, zina i klucza do pasa cnoty V. Villas.
Dziękuję za niezapomniane nagrania noise i reggae, za wykłady o Utopii (szkoda, że dopiero teraz - miałbym powtórkę do matury, a na maturze dostałem temat o utopiach i arkadiach w literaturze), przydały się też one w toku moich obecnych studiów. Dziękuję Slavovi za przepisy na wegetariańskie jedzonko. MAM WSZYSTKIE PRZEPISY ZE STUDNI NA STU STRONACH BARDZO GĘSTEGO MASZYNOPISU. BRAWO SLAVO!
Michał Nowak
Niesamowite. Jakoś tak przyzwyczaiłem się do tego, że w każdą niedzielę mogłem włączyć radio i usłyszeć znajomy sygnał (hejnał z wieży mariackiej). Nie będę próbował Cię namawiać do dalszej działalności w radio, bo masz rację, człowiek nie powinien się szmacić bez względu na cenę. A jeśli coś przestaje mnie bawić, to nie ma sensu ciągnąć tego dalej na siłę.
Przymierzałem się już od jakiegoś czasu, żeby napisać ten list. No i w końcu masz, piszę. Obędzie się bez komentarza.
Bartek
Jestem siedemnastoletnim mieszkańcem Gliwic. Słuchałem "Studni" od listopada '96. Wiele razy próbowałem pisać. Nigdy jednak nie wysłałem listu. Wiem, że teraz jest ostatnia chwila na to.
Jestem jednym z tych, którzy żyli "od "Studni" do "Studni". Powiedziałeś, że "Studnia" "Studnią", ale żyć trzeba dalej. I tak chyba będzie, tylko, że niektórym będzie łatwiej, a niektórym, w tym mnie, trudniej. [...] Nie zgadzam się z Wami we wszystkich kwestiach i jest to dla mnie dowodem, że nie staracie się przekonać mnie na Waszą jedyną, słuszną ideologię. Dawaliście mi świadomość tego, że gdzieś są ludzie, którzy nie oszukują na każdym kroku, wierzą w coś, mają cel w życiu. Miałem kiedyś cel życia i wiarę, ale cechy te stopniowo zanikały, a teraz, kiedy nie będzie "Studni", myślę, że znikną całkowicie. Chciałem napisać jeszcze o rzeczach, które zawdzięczam "Studni". Po pierwsze, kiedy zaczynałem jej słuchać byłem młody i imponowały mi "pijące grona". Po wysłuchaniu paru audycji zdałem sobie sprawę, że jest coś lepszego niż zawody, kto więcej wypije. Sporo z moich starych kumpli ciągle jeszcze pije, a ja uważam, że poszedłem naprzód. "Studnia" trzymała mnie w dobrej kondycji psychicznej i myślę, że w głównej mierze przyczyniło się to do moich sukcesów sportowych. Byłem dwukrotnym wicemistrzem i raz mistrzem Polski. [...] Miewałem myśli o tym, by popełnić samobójstwo, ale wystarczyło, abym włączył jakieś nagranie wcześniejszej "Studni" i wszystko mijało. Fakt rozwiązania "Studni" trafił na trudny okres mojego życia.
Bartłomiej
P.S. List ten wymagał ode mnie dużo samozaparcia, normalnie nie jestem tak otwarty. Sądzę, że Ty też. Wiersz, który przeczytałeś w ostatniej "Studni" był tym, czym jest ten list.
Do spalonego placka jest podobne życie, trochę słodyczy zjadamy za młodu, potem żujemy spaleniznę, zakalce, śmiecie!
Zając tu. Leci końcówa. Co mi dała "Studnia". Tego się nie da opisać. Jest mi smutno, żal, płaczę. Dawno już nie płakałem. Życie traci sens, choć nie miało go za dużo. Mam teraz jedną kasetę, co jej nigdy nie skasuję. "Pożegnalna >Studnia<" się nazywa. (...) To nic, że mnie nie znasz. Ja uważam ciebie za przyjaciela, zawsze nim będziesz, nigdy nie zapomnę tego, co zrobiłeś.
Teraz może jeszcze napiszę do tego chuja, co ci przeszkadzał w robieniu "Studni" (chyba jakiś tam dyr.), że skaczę z 10-go piętra, bo "Studni" nie ma, niech kutas ma wyrzuty sumienia.
Chyba dziś w nocy w ogóle nie usnę. Jakbym nie wiedział, że istniejesz Ty i "Studnia", to bym w ogóle nie rozpaczał. "Studnia" była mi potrzebna, rodzaj narkotyku, który zażywasz i jest ci lepiej. Tutaj zawsze mogłem być w innym, lepszym świecie. Pamiętaj o jednym: "STUDNIA" NIE BYŁA TYLKO I WYŁĄCZNIE AUDYCJĄ, BYŁA NAMI WSZYSTKIMI, KTÓRZY SZUKAMY SENSU ŻYCIA I INNEGO, LEPSZEGO ŚWIATA, KTÓRYM BYŁA. Kiedyś się spotkamy na pewno, a będzie to po śmierci, wszyscy razem w NASZEJ STUDNI. Może mnie trochę rozumiesz, a jeśli nie Ty, to Studnia na pewno.
Zając
Za oknem czarna noc, smutna ... Bo usłyszałem, że rezygnujesz z dalszego robienia "Studni" - sprawy nie znam, bo włączyłem radio około 23:30. Chociaż uważam, że dobrze robisz nie płaszcząc się przed nikim, przed kim płaszczyć się nie powinno i podziwiam Cię za tę postawę i za wytrwałość , to jednak nie będę ukrywał, że cholerny jakiś taki żal się człowiekowi włącza. Jedno jest pewne - na pewno wygrałeś rzucając w twarz wszystkim tym nielotom z radia tymi dwiema niedzielnymi godzinami. [...] Słyszę, że zapodajesz same nostalgiczno-sentymentalne rzeczy, przeplatane wstawkami pośrednio nawiązującymi do tematu - to znaczy, że nie posłuchałeś "swojego przełożonego" i uznałeś, że jednak na uczucia w radiu też się znajdzie miejsce. [...] Tak się przyzwyczaiłem do "Studni", że trochę mi ciężko uwierzyć, że to już koniec. To tak jakby niemal umarł ktoś bliski. Bez "Studni" Radio Opole to miazga, kicha albo chujoza - jak kto woli [...]. Ja to w ogóle Opola nie lubię, a "Studnia" to była taka wysepka porośnięta zieleniną, pływająca po oceanie gówna i ścieków. Wkurzyłem się tym wszystkim i idę za okno zapalić. A, nagrałem sobie wczoraj koncert chumby z odjazdów. I jeszcze chciałem Ci za wszystko podziękować na koniec, pewnie wiesz, że byłeś dla mnie kimś w rodzaju - hmm... kumpla dającego dobre rady i wyciągającego z dolin.
Józek z Korfantowa
Właśnie się ze mną (nami) pożegnałeś. Śmieszne i żałosne, ale właśnie leżę w łóżku i ryczę. Ja się strasznie do pewnych rzeczy przywiązuję. Słucham Was od 3 lat i "Studnia" była istotnym elementem mojego życia. Jasne - przeżyję, ale jest mi tak nieopisanie przykro, że to już koniec.
"Studnia" to było coś. Cieszyłam się na nią z moim bratem od niedzieli rano (syfski dzień). Zamykaliśmy się wieczorem w pokoju, przynosiliśmy sobie jakieś dobre żarcie, piliśmy zieloną herbatkę, pisałam listy, robiłam jakieś abstrakcyjne czynności i studniowaliśmy. To było to. Nagrywano mi "Studnie", gdy wyjeżdżałam, ja robiłam to samo dla innych. [...] Nie mogę zadzwonić, bo telefon jest w sypialni rodziców (poza tym chlipanie w słuchawkę nie jest zbyt efektowne). Masz rację "nie poniżajcie się przed ludźmi, którymi gardzicie". [...] Mieć do siebie szacunek to ważna rzecz. Jestem pewna, że opuszczając Radio zrobiłeś to stylowo, dając do zrozumienia ludziom drżącym przed czymś, o czym nie mają pojęcia, co o nich myślisz. Od dziś bojkotuję Radio Opole - tak dla własnej satysfakcji. [...]
Żyj tak jak czujesz, że powinieneś. To, co mam dzięki "Studni", jest tylko moje. Dziękuję za wszystko. Pozdrowienia.
Karmapa Czienno
Mam 55 lat i bardzo żałuję, że już nie usłyszę mojej wspaniałej "Studni", no i Ciebie i Slava. No cóż, przestałeś pasować do dzisiejszej rzeczywistości. Cieszę się, że nie uległeś modzie czołgania się na kolanach i przytakiwania wbrew swoim przekonaniom. Tak trzymaj. Choć nie zawsze zgadzałam się z Tobą i Twoimi gośćmi w "Studni", to jednak każda audycja była dla mnie ucztą. Dzisiaj słucham jej ostatni raz i cały czas coś mnie w dołku ściska i złość mnie bierze na tę ludzką bezsilność. No bo co ja mogę zrobić - nic, a żyć trzeba! [...] Dziękuję Ci za pięć lat "Studni". Stała słuchaczka "Studni"
Irena
STUDNI PAMIĘCI RAPSOD ŻAŁOBNY
Studnio audycjo moja
Ty jesteś jak zdrowie
Ile Cię trzeba cenić
Ten tylko się dowie
Kto Cię słuchał
Dziś piękność Twą w całej ozdobie
Słyszę i opisuję bo TĘSKNIĘ PO TOBIE
PS.
Co tu się dzieje? Co to się tu dzieje?
SS
Pamiętam dobrze, jak to było (pewnie takich listów dostajesz teraz pełno). Mój kuzyn wyszedł na przepustkę, więc go odwiedziłem. Gadka szmatka i on powiedział, że wczoraj w nocy słuchał radia i tam był taki fajny program z fajnym dżinglem (zwiąż ojca...) i zapuszczali zajebistą kapelę - "Świetliki". Cóż pozostało, sprawdziłem. Potem to już wiesz jak było...UTONĄŁEM.
Piszę, żeby Ci powiedzieć, że dobrze zrobiłeś. Nie ma sensu ciągnąć laski komuś, kto szanuje nas jeszcze mniej, niż my jego. Chociaż z drugiej strony bez kompromisów to się chyba nie da nic zrobić w tym (pojebanym) wymiarze. Właśnie przypomniało mi się, jak to kiedyś wedle twojego życzenia autorzy (łącznie ze mną) wprowadzali autocenzurę w listach, żeby nie zlikwidowali "Studni" za bluzgi. To były czasy.
Aha. Ta pierwsza "Studnia" to była o glanach. Był jeszcze ten koleś z SIDA i powiedziałeś, że to był ostatni raz o glanach i więcej nie będzie.
[...] Myślę, że gdyby nie "Studnia", to robiłbym teraz więcej niepotrzebnych rzeczy i nawet nie zdawałbym sobie z tego sprawy. Poza tym pochwalę się jeszcze dwoma rzeczami: 1) około wakacji rzuciłem telewizję (chociaż ostatnio zdarza mi się oglądać 40-60 min. tygodniowo, co mnie martwi). 2) przez prawie miesiąc jestem SE (?).
"Studnię" zacząłem słuchać jeszcze przed tym, jak zacząłem palić konopie. Za to ścierwo rzuciłem ok. 2 miesiące po (zapaleniu). Teraz nie palę.
----
Co ja będę robić w niedzielę od 21:45? Zawsze tylko Wasz program wabił mnie do domu. I mama się cieszyła, że już jestem. Akurat dzisiaj, w taką ładną pogodę. [...]
W pisaniu do Was listu robię niekiedy krótkie przerwy, aby przewinąć do początku utworek zespołu "Alians" pt. "Bomby domowej roboty" - to był ostatni utwór w programie i tu się we mnie odzywa typowo kobieca skłonność do sentymentów. Postanowiłam również zachować blaszkę tabletek - witaminy C, która leżała na radiu przez całą audycję. Ja wiem, że wszystko się kiedyś kończy, zwłaszcza jeżeli jest dobre, np. jakieś pyszne cukierki lub film, albo też właśnie Wasz program, który dał każdemu wiele satysfakcji. Jutro, a właściwie dziś nie pójdę na pewno do szkoły, bo to nikomu nie wyjdzie na dobre. Taki mam chaos w czaszce, że nie wiem czy się mój mózg gdzieś w nim nie zagubi. Z myśleniem u mnie nie będzie za dobrze przez jakiś czas. Trudno jest się rozstać z Waszymi miłymi głosikami, ale godzę się z tym i będę robić to, czego mnie nauczyliście np. tolerancji i cierpliwości, jest wiele innych rzeczy, za które jestem Wam wdzięczna, ale za to szczególnie. [...]
" Na koniec dziękujemy Panu Redaktorowi Jackowi Podsiadle, bo z Opola nie jest po prostu blisko do uszu i umysłów Dolnego Śląska ..." itd.
OssO
Ja, "Dżiles", słuchałem Studzienki od ponad 3 lat i to w Studni pierwszy raz w życiu coś wygrałem, jak bardzo się z tego cieszyłem, moje wiersze doceniliście, a teraz kto będzie je czytał! [...]
Wiedz, że Twoja praca nie poszła ma marne, dzięki "Studni" poznałem wspaniałą dziewczynę, nawiązałem też wiele ciekawych kontaktów. Tak mi smutno ... nie ma ... smutno. Slavo wiele mnie nauczył, przede wszystkim tolerancji religijnej. [...] Niech Twoi przyjaciele będą moimi przyjaciółmi. Ja Was nie zapomnę NIGDY, a jakbyście znowu robili audycję radiową, to dajcie znać. Zawsze z Wami
Dżiles - lat 19
Dziękuję za podróż do Pielgrzyma - Jacka Janowskiego. Dziękuję za wywiad z Jafią Namuel oraz za wiele spotkań z Jackiem Kleyffem i O.N.Z. Za brak "kadzenia" i lania wody, za brak cenzury, za garść ironii i humoru, za dystans do "zabawnej" rzeczywistości. Dziękuję za przepisy Potworowi Sojowemu, za przybliżenie innych kultur i systemów filozoficznych, Encyklopedii Jedenastotomowej. Dziękuję za Czytosława i jego recenzje, bo chociaż przyznaję się, że poezji nie kumam, to już nie kumam trochę mniej. Chociaż byli ludzie, którzy się wygrażali, że przestają słuchać, bo "coś tam ...", to chyba jednak więcej osób "Studnia" przygarnęła niż odrzuciła. Na samym początku uważałem, że brak pokazywania siebie - uzewnętrzniania w pełni to źle, co przez cały ten czas ("No a z jakiej wiary pan jest? A nie powiem pani", itp.) Ci zarzucano. Dzisiaj uważam, że tak było lepiej i uczciwiej. [...]
Teraz chcę napisać, co myślę o formie pożegnania Twojego z "nami". Nie może być tak, że coś mi się nie podoba i "zabieram swoje zabawki z tej piaskownicy i idę do domu", bo mi nasypano piasku do włosów albo coś innego. Nie może być tak, że obiecuje się rzeczy, których nie ma się zamiaru ani ochoty spełnić (bo nie wierzę, że tą decyzję podjąłeś w ciągu jednej chwili).
"Studnia" przestała w pewnym momencie być li tylko "audycją radiową". Dla niektórych stała się jedną z płaszczyzn odniesienia do rzeczywistości, w pewnych kręgach wręcz kultową. Wtedy, kiedy zaczęto jej słuchać nawet nie "na żywo", ale z kaset również przeze mnie nagrywanych i krążących potem wśród znajomych - jak za najlepszych czasów "Wolnej Europy" (osobiście tych czasów nie pamiętam, ale takie mam skojarzenie).
Zgoda, ten kto stoi w miejscu, nie rozwija się [...]. Dobrze, jeśli Studnia była tylko jednym z etapów ewolucji. Jednak bardzo źle by było, żeby dalej nic nie było. Szkoda by zaprzepaścić tych rzeczy, które dzięki Twojej audycji się pojawiły.
Dzięki, dzięki, dzięki jeszcze raz.
Rafał
Dziś jest poniedziałek rano. Spotkałem Egoyę, był w podobnym stanie, jak ja. Kilku znajomych powiedziało mi, że nie wierzą w Twoje pożegnanie, ja też w nie nie wierzę. Kolega, z którym chodzę do szkoły, powiedział, że słuchał "Studni" pierwszy raz w życiu i niestety ostatni. Opowiadałem mu długo o audycji. [...]
Wydaje mi się, że dzięki Wam stałem się lepszym człowiekiem, bardziej tolerancyjnym i załapałem, o co w życiu chodzi [...].
Na pewno wiesz o tym, że przez długie tygodnie wszyscy przyjaciele "Studni" będą włączać w niedzielę radia, ponieważ oni wiedzą, że "Studnia" to nie jest zwykła audycja. Każdy konkretny człowiek wie, że to coś więcej.
Jeżeli naprawdę więcej nie ma być "Studni" to wiedz, że ja i moi kumple zawsze będziemy nosić to, co usłyszeliśmy od Ciebie, Slawa i Mirka, w sercu [...].
Gdybym przez te dwa lata nie słuchał "Studni", byłbym dwa lata do tyłu.
Ci w redakcji wiedzą, że jest to NAJLEPSZA!!! audycja.
Jafia
Brak będzie "Studni", była to potrzebna audycja - teraz Kombinat znów z wolna "załata" wyrwy, jakie w nim poczyniłeś, młodych ukołysze jednolity, miły i słodki "głos" z głośników; demokracji jest do twarzy z różnorodnością - tyle, że musi ona być ROZSĄDNA [...].
I tylu ludzi, którzy nie wiedzą, po co żyją, poza trochę zarobić, wypić, paplać o bzdurach, nie myśleć, i żeby ładnie (ale bez szczerości), i nie wypada ujawniać swych uczuć. W niedzielę nie będzie już "Studni" - dziwnie i żal, kawał czasu i znowu coś się skończyło.
"Choć najchętniej nadawałbym w radiu ciszę, ciszę w odcinkach, jak powieść" - napisałeś [...]. Będę nastawiał radio o wiadomej porze, ewentualny surogat, niestety, pozostanie w eterze w postaci fal nigdy nie odebranych. Będzie jakbyś nadawał wymarzoną "Studnię" w postaci idealnej ciszy.
Józek
...